...czyli to co zajmuje każdą moją wolną chwilkę :
Blog > Komentarze do wpisu
Powolutku...pocichutku :)

Małymi kroczkami zbliżam się do końca remontu pokoiku dla pierworodnego. Dzisiaj był stolarz. Ale za dużo szczęścia na raz być nie może.. Okazało się, że wpisał sobie na kartce złe wymiary biurka (właściwie wpisał dobrze, ale to straszznie długa historia), no i musi przyjechać jeszze raz z samym biurkiem. Więc na całkowity koniec muszę jeszcze tydzien poczekać. Ale nie jest tragicznie, bo po moich przejściach ze stolarzami to jestem na maksa zadowolona. No i w sumie zrobił wszystko tak jak chciałam (prawie, ale tak jak chciałam się nie dało, więc musiałam pójść na kompromis), w tempie błyskawicy, bo trwało to raptem 8 dni :)

Zdjęć jeszcze nie zrobiłam, ale jak tylko będę w ich posiadaniu nie omieszkam zamieścić.

Ale za to skończyłam hafcik, ba całą poduchę, właśnie do tego pokoju przewidzianą.

Jak że moje doświadczenie  w dziedzinie haftu jak i szycia jest niewielkie - efekt mnie całkowicie zadowolił.

 

 
Hmmm...ale w piątek to miałam świetny dzień. Pojechałam sobie do pasmanterii, bo troszkę igiełek mi brakuje ostatnio. Coś mam ciężką rękę istrasznie je połamałam. No, ale do czego zmierzam...U mnie w mieście w ogóle mało sklepów tego typu, a już dobrze zaopatrzonego, zwłaszcza pod kątem hafciarskim, to ze świecą szukać.Wybrałam się na krakowski plac targowy "Manhattan".
Dlaczego tam?! W zasadzie dlatego, że mam blisko, a jeszcze tam nie byłam.
Weszłam i....szok. Budeczka maleńka, a zakupy moje... popatrzcie same...
 

 

No ja zwariowałam, do tej pory musiałam wszystko  zamawiać przez internet, a teraz jak coś potrzebuję na "już" wiem gdzie jechać - do PENTELKI.
Pani ekspedientka poinformowała mnie, że jeżeli chcę faktycznie zrobić porządne zakupy, to najlepiej mi jechać do Nowej Huty, do ich drugiego sklepu, tam to dopiero będę miałą ucztę...
Uzbieram trochę pieniądzorów i nie omieszkam sprawdzić.

Ale, ale najważniejsze... robię nieznaczne postępy na moją choineczkę na konkurs pani Małgosi.

na razie jest tak

Jedno co mnie martwi, na zdjęciu nie widać efektu. Robię ją muliną metalizowaną, wygląda w rzeczywistości jakby ją śnieżek opruszył i słonko przyświeciło... Trochę nieskromnie, ale naprawdę mi się podoba. Mam już nawet pomysł, jak ją "wykorzystać", nawet ze szwagrem rozmawiałam dzisiaj na ten temat. Na razie nie zdradzę co, bo nie wiem czy wypali. Jak się uda, to będę robić drugą, tylko odwrotnie...na opalizowanej kanwie, czarna choineczka:)

Trzymam  mocno kciuki, żeby mu się udało :)

 

sobota, 20 września 2008, kinia_1979

Polecane wpisy

  • Przeprowadzka

    Wczoraj znowu problemy, więc zabrałam się za tworzenie nowego miejsca na blogspocie. Próbowałam go jakoś poznać, bo tutaj wszystko już było wiadome, a tam...cza

  • Chyba czas na zmiany...

    Zaczęłam sie poważnie zastanawić nad przeprowadzką. Broniłam się przed tym nogami i rękami, tym bardziej, że na bloxie bardzo mi się podoba, a właściwie podobał

  • Niemałe maleństwo

    Ot taki to twór. No niby to małe bo cóż to jest 10cm, jednak przekładając ten wymiar na biskornu...no to już takie małe to nie jest. Na dodatek "małokrzyżykowe"

darmowy hosting obrazków