...czyli to co zajmuje każdą moją wolną chwilkę :
czwartek, 30 października 2008
Haftowany Secret Pal

Dzisiaj szaleję, to mój drugi wpis:)

Ale muszę!

Jakiś czas temu zostałam zaproszona do zabawy - Haftowany Secret Pal przez Izę, która koordynuje całą zabawę.

Każdy zainteresowany może zaglądnąć na jej blog (http://golddust.pl/) i poczytać o wszystkim dokładnie.

No i dzisiaj mnie naszło, że się zgłosze, to w końcu świetna zabawa, a że ja uwielbiam robić prezenty...więc cóż prostszego mogło być.

Ja ze swej strony, również wszystkich bardzo serdecznie zapraszam!

Konie - ostatnia prosta

Koniki pomalutku nabierają ostatecznego kształtu.

To już przedostatnia ich odsłona, następna będzie już wersją końcową.

Potem jeszcze tylko do ramiarza, ale na to jednak będą musiały troszke poczekać, bo chcę skończyć wcześniej Jezusa Miłosiernego, co by dwa razy nie jeździć (lenistwo u mnie się szerzy okrutnie :o) ).

A oto koniki:

 

środa, 29 października 2008
Torba dla chrześnicy

Skończyłam przygotowania prezentu urodzinowego dla mojej chrześnicy.

Miała być teczka, ale po konsultacjach z moją mamą, która stwierdziła -"Weźże babo doszyj uszy, będzie jej wygodniej nosić", zrobiła się torebka.

Powstało kolejne dzieło:) Tym razem, jako że to nie dla mnie, starałam się, aby była dopracowana. Żeby szwy były równe (jakoś mam z tym wieczny problem), żeby nigdzie nic nie wyłaziło, wszystko było jak "sklepowe":)

No i wyszło mi coś takiego:

A cały prezent wygląda tak:

czwartek, 23 października 2008
Dotrzymałam terminu

Skończyłam kociaki. Udało się:)

Męczyłąm się po nocach i dzisiaj za dnia, a szwagier mówi, że będzie jutro.

Mąż mnie jednak pocieszył, mówiąc, że nie ma tego złego, mogę się szybciej zabrać za coś innego:)

No i faktycznie...wracam do koni. Muszę teraz im troszkę czasu poświęcić.

A kotki mają się tak:

I po oprawieniu.

Musiałm się namęczyć jakby tu zdjęcie zrobić, bo na każdym wychodziłam ja:o)

Ale jakoś pod kątem się udało:o) i tak jeszcze mnie kawałek prześwituje:o)

 

środa, 22 października 2008
Dzień jak codzień...a może i nie:)

Dzień zaczął się rewelacyjnie.

Poczta była dzisiaj wcześnie i dostarczyła mi nagrodę z choinkowego konkursu.

Super! Bardzo się cieszę i jeszcze raz dziękuję pani Małgosi.

A co było w paczuszcze? A to!

Niestety później już nie było tak różowo.

Kotki coś spowolniły swój przyrost, co mnie bardzo martwi, bo jutro mają swój termin:0)

Na chwilę obecna jest ich ciut więcej, ale tylko ciut.

Chyba muszę poprosić szwagra, aby przyjechał w piątek rano, a nie jutro wieczorem.

Będę miała jeden wieczór więcej:)

No chyba, że dzisiaj sen mnie szybko nie zmoży...

Przekonam się jutro.

poniedziałek, 20 października 2008
Kotki

No i jakby to powiedzieć...moja niesłowność przekracza ostatnio granice, ale tym razem to szwagier oderwał mnie od koników.

Poprosił mnie o kotki, ale termin dał mi do czawartku.

Troche się wystraszyłam, bo mało czasu, ale idzie nawet nieźle.

Jest ich już tyle:

czwartek, 16 października 2008
Finał konkursu choinkowego

Dzisiaj ten dzień...finał konkursu.

Z samego rana musiałam zaglądnąć, czy już są wyniki i były:)

Przyznam, że wśród nagrodzonych prac są i moje typy.

Gratuluję bardzo zwyciężczyniom. Prace były rewelacyjne.

Ale jakież było moje zdziwienia, kiedy zobaczyłą swoją pracę wśród wyróżnionych.

Cieszę się niesamowicie.

A pani Małgosi, jeszcze raz bardzo serdecznie dziękuję za fantastyczą zabawę.

poniedziałek, 13 października 2008
Koniec obrazka dla chrześnicy

Właśnie przed chwilką skończyłam obrazek dla chrześnicy.

Mnie efekt zadowolił, ciekawe jak będzie z Sandrą:)

Teraz pozostaje już tylko szycie (no oczywiście najpierw pranie i prasowanie, ale to drobnostka).

Prezentuje się na razie tak:

 

sobota, 11 października 2008
Nie dotrzymałam słowa

No właśnie, nie dotrzymałam danego SOBIE słowa i odstawiłam na chwilkę konie.

Zabrałam się za wzorek SODA dla mojej chrześnicy.

Pannica ma już prawie 12 lat, a ja widziałam ja raptem parę razy w życiu. Mieszkamy daleko od siebie - ja w Krakowie, ona  w Gdańsku. Co prawda nie to jest powodem tego, że rzadko się widujemy, ale to już inna historia.

W wakacje jednak odwiedziła mnie ze swoim tatą (moim kuzynem :) ), no i wtedy dowiedziałam się, że moja Sandra rysuje komiksy. Wszystko stylizowane na japońską Mangę (nienawidze tych bajek, ale cóż - rysunki były naprawdę dobre). Chciałam jej więc zrobić prezent, jako że w listopadzie będzie obchodziła urodziny.

Zdecydowałam się na ten wzorek, bo mi się z tymi kreskówkami jakoś kojarzy, ale do tego ma fantastyczne żywe kolory, jest niesamowicie wdzięczny i taki słodki:)

Zasiądę do maszyny i spróbuje wyczarować teczkę na rysunki, dokupię jeszcze książki-poradniki o rysowaniu mangi, jakiś fajny szkicownik i zestaw ołówków, bo Sandra rysuje właśnie ołówkiem. Dziwne jak na osóbkę w jej wieku - ja w tym wieku uwielbiałam kolory, ale z drugiej strony wydaje mi się ta technika o niebo trudniejsza.

Zobaczymy co wyjdzie z moich planów:) Trzymajcie kciuki co bym się nie zniechęciła:)

Na razie jest tak:

A będzie (mam nadzieję, że szybko) tak:

 

niedziela, 05 października 2008
Konie cd.

Skończyłam 6-tą stronę koników. Jeszcze tylko dwie i będzie koniec...na szczęście.

Oj są przeze mnie znienawidzone. Niby niewielki schemacik (no bo co to jest te 8 stron z 30 Guardiana i 56 Jezusa - za które zamierzam się zabrać), ale jakoś naprawdę mi nie leży. Oby teść docenił moje poświęcenie dla tych zwierzaków.

Na dzień obecny wyglądają tak:

Nie mogę powiedzieć, że mi się nie podobają, bo podobają i to bardzo, ale praca nad nimi zdecydowanie mniej. To dziwne, bo generalnie samo trzymanie igły w ręcę jest dla mnie relaksujące, ale niestety nie tym razem.

 

darmowy hosting obrazków