...czyli to co zajmuje każdą moją wolną chwilkę :
poniedziałek, 29 września 2008
Znów zakupy

Dzisiaj dostałam przesyłeczkę z Hobby Studio. Bardzo lubię robić tam zakupy, bo oferta jest bardzo bogata, ceny przyzwoite, a realizacja zamówienia błyskawiczna. Tym razem zamawiałam aidę 14ct opalizującą (na moją drugą "tacową" choineczkę), aidę białą 20ct i luganę 25ct rónież w kolorze białym. No i tekturki :o)

Coś dla podniebienia

W kuchni to moje umiejętności są dość ograniczone.

Ja to mogę posprzątać, ale z gotowaniem to nie jet rewelacyjnie. Co prawda moi chłopcy jedzą to co ugotuję, pomimo iż są ogromnymi niejadkami, ale sztuki tej nie opanowałam tak jakby chciała. Może dlatego, że poprostu tego nie lubię.

Ale za to bardzo lubię piec i podobno robię to nienajgorzej.

Wczoraj na szybko musiałam coś upichcić, bo mój sznowny małżonek obchodi dzisiaj imieniny, ale gości, jak to zwykle bywa, trzeba było "posilić" wcześniej.

Padło na bardzo szybką roladę biszkoptową z bitą śmietaną i malinkami.

Ja bardzo ją lubię, bo nie jest bardzo słodka.

Prezentowała się tak:

 

ROLADA BISZKOPTOWA Z BITĄ ŚMIETANĄ I MALINAMI

CIASTO:

4 jajka

3/4 szklanki mąki

3/4 szklanki cukru

1 łyżeczka proszku do pieczenia

Żółtka utrzeć z cukrem na puszystą masę. Dodać, wymieszaną z proszkiem do pieczenia i przesiana przez sitko, mąkę. Białka ubić na sztywną pianę i dodać do reszty. Wyłożyć na płaską blachę, wyłożoną papierem do pieczenia. Piec ok. 15-20 min w temp. 190-200st. Po upieczeniu zdjąć papier, a roladkę zwinąć ze ściereczką i pozostawić do wystygnięcia.

MASA:

0.5 l śmietanki kremówki

2 opakowania śmietan-fixu

maliny (mogą byc też inne owoce, ilość według uznania, maliny jednak mają niesamowity aromat i oprócz smaku niesamowicie ciasteczko pachnie :o) )

Śmietanę ubić ze śmietan-fixem na sztywno, dodać maliny i delikatnie wymieszać, aby maliny sie nie rozpadły.

Nałożyć na biszkopt i zawinąć. Wstawić do lodówki, aby się schłodziło. Posypać cukrem pudrem.

SMACZNEGO!

sobota, 27 września 2008
Konkurs...

Jako, że zgłosiłam sie do konkursu pani Małgosi Piotrowskiej trzeba było coś wymyśleć.

Okazało się, że wcale długo to nie trwało. Pomyślałam poprostu, co by mi się przydało w domu z motywem świątecznym, a takim niewątpliwie jest ta urokliwa choineczka.

No i już - co roku szukam jakiejś tacy, podstawki, którą  mogę położyć na stole i nie będzie wyglądała paskudnie.

Zawsze mam tak, że stół pięknie udekorowany, a jak przyjdzie do podawania da to leżą jakieś wstrętne deski do krojenia, albo ścierki.

Teraz już tak nie będzie.

Moja pierwsza (bo będę robić jeszcze jedną :o) )  taca wygląda tak:

 

 
Problemem było zrobienie zdjęcia, jako że zamiast zwykłego szkła posłużyłam się grubą plexi, żeby można było położyć coś gorącego. W tym jednak materiale wszystko się niesamowicie odbija - jak widać u mnie jest to płot :o)
 

 

poniedziałek, 22 września 2008
Koniec choinki :)

Z haftem choinki dobrnęłam do końca. Szkoda tylko, że na zdjęciu nie widać efektu, tak pieknie się błyszczy w rzeczywistości. Namęczyłam się z jej haftowaniem co nie miara, ale efekt jest świetny.

Teraz tylko czekam na znak od szwagra, że moja oprawa na nią gotowa:)

 

 

 

sobota, 20 września 2008
Powolutku...pocichutku :)

Małymi kroczkami zbliżam się do końca remontu pokoiku dla pierworodnego. Dzisiaj był stolarz. Ale za dużo szczęścia na raz być nie może.. Okazało się, że wpisał sobie na kartce złe wymiary biurka (właściwie wpisał dobrze, ale to straszznie długa historia), no i musi przyjechać jeszze raz z samym biurkiem. Więc na całkowity koniec muszę jeszcze tydzien poczekać. Ale nie jest tragicznie, bo po moich przejściach ze stolarzami to jestem na maksa zadowolona. No i w sumie zrobił wszystko tak jak chciałam (prawie, ale tak jak chciałam się nie dało, więc musiałam pójść na kompromis), w tempie błyskawicy, bo trwało to raptem 8 dni :)

Zdjęć jeszcze nie zrobiłam, ale jak tylko będę w ich posiadaniu nie omieszkam zamieścić.

Ale za to skończyłam hafcik, ba całą poduchę, właśnie do tego pokoju przewidzianą.

Jak że moje doświadczenie  w dziedzinie haftu jak i szycia jest niewielkie - efekt mnie całkowicie zadowolił.

 

 
Hmmm...ale w piątek to miałam świetny dzień. Pojechałam sobie do pasmanterii, bo troszkę igiełek mi brakuje ostatnio. Coś mam ciężką rękę istrasznie je połamałam. No, ale do czego zmierzam...U mnie w mieście w ogóle mało sklepów tego typu, a już dobrze zaopatrzonego, zwłaszcza pod kątem hafciarskim, to ze świecą szukać.Wybrałam się na krakowski plac targowy "Manhattan".
Dlaczego tam?! W zasadzie dlatego, że mam blisko, a jeszcze tam nie byłam.
Weszłam i....szok. Budeczka maleńka, a zakupy moje... popatrzcie same...
 

 

No ja zwariowałam, do tej pory musiałam wszystko  zamawiać przez internet, a teraz jak coś potrzebuję na "już" wiem gdzie jechać - do PENTELKI.
Pani ekspedientka poinformowała mnie, że jeżeli chcę faktycznie zrobić porządne zakupy, to najlepiej mi jechać do Nowej Huty, do ich drugiego sklepu, tam to dopiero będę miałą ucztę...
Uzbieram trochę pieniądzorów i nie omieszkam sprawdzić.

Ale, ale najważniejsze... robię nieznaczne postępy na moją choineczkę na konkurs pani Małgosi.

na razie jest tak

Jedno co mnie martwi, na zdjęciu nie widać efektu. Robię ją muliną metalizowaną, wygląda w rzeczywistości jakby ją śnieżek opruszył i słonko przyświeciło... Trochę nieskromnie, ale naprawdę mi się podoba. Mam już nawet pomysł, jak ją "wykorzystać", nawet ze szwagrem rozmawiałam dzisiaj na ten temat. Na razie nie zdradzę co, bo nie wiem czy wypali. Jak się uda, to będę robić drugą, tylko odwrotnie...na opalizowanej kanwie, czarna choineczka:)

Trzymam  mocno kciuki, żeby mu się udało :)

 

piątek, 12 września 2008
Koniki - kolejna odsłona.

Oj dają mi popalić te koniska. Co i rusz przerywam sobie je i biorę się za coś innego.

Ale jednak troszkę podbiegły:)

Już nie mogę się doczekać, jak je skończę, ale poświęcając im tyle czasu co dotychczas to prędko to jednak nie nastąpi.

poniedziałek, 08 września 2008
Kolejna "szybka" praca

Mój kuzyn 1-go września kończył 21-lat. Biorąc pod uwagę, że jest to chłopak z zespołem Downa to jego wiek jest już, niestety, dość zaawansowany.

Jako, że w zasadzie nie dostaje on żadnej "osobistej" korespondencji, postanowiłam zrobić da niego karteczkę i wysłać ją pocztą.

Mój tata stwierdził, że pomysł jest rewelacyjny i przypuszczalnie, znając Maćka, będzie to dla niego najlepszy prezent urodzinowy.

Wybrałam na karteczkę misia TT, są takie rozkoszne:)

Efekt:

 


 

sobota, 30 sierpnia 2008
Remonty, remonty i ... mniejsze remonty.

Zaczęliśmy od tego najpoważniejszego. Mianowicie przerobienie poddasza na pokój dla najstarszego syna.

Do tej pory służyło nam ono jako graciarnia (bańki na choinkę, torby na wakacje, hantle i masę innych rzeczy z których korzysta się u nas sporadycznie).

Pracowaliśmy z mężem popołudnimi. Najpierw on wszystkie ściany doprowadził do "w miarości", a potem ja zabrałam się za malowanie i sprzątanie.

Efektem naszych prac jest pokoik:

 

Na zdjęciu w zasadzie widać pół pokoju.

"Freski' na ścianie są mojego autorstwa, jakby ktoś pytał :)

Ja już szaleję z dywanami i kanapami, ale na resztę mebli niestety muszę poczekać, bo ze stolarzami dzisiaj to... Mogłabym jakąś nowelę na ten temat napisać. Mogłabym, gdyby miała talent literacki, a ja umysł ścisły jestem.

Dlatego powiem tyle...SZKODA GADAĆ!

 

23:58, kinia_1979 , O mnie
Link Dodaj komentarz »
Koniki posuwają się do przodu.

Co prawda nie w galopie, bo nawet kłusem tego nazwać nie można. Chyba tylko takie spacerowanie po pastwisku, no ale jednak się poruszają. No bo w końcu ruch to zdrowie. Zdjęcie co prawda nie najlepsze, ale jest.

 

 

Jak miałam do nich sceptyczne podejście (bo to konie są!!!), tak teraz nabieram przekonania, że może z tego wyjdzie coś ładnego. No zobaczymy. Ważne, że to już połowa, albo dopiero połowa?!

Chyba jednak lepiej brzmi - JUŻ!

Moja teściowa już rozsiewa wizje, że teść to nad łóżkiem sobie je powiesi i kto przyjdzie to będzie się chwalił, że od synowej dostał.

poniedziałek, 18 sierpnia 2008
W międzyczasie ....

Konie pomalutku posuwają się naprzód, jednak stwierdziłam, że nie zrobię im zdjecia dopóki nie skończę następnej strony, tak więc jeszcze ich nie pokaże. Jednak mam coś innego. Pierwszego kotka SOLO do pokoiku synka. Miały być kotki M.Sherry, ale kiedy zobaczyłam Anchorowskie kociaki na blogu Edysi (Edysiu dziękuję za schematy :)) zakochałam się w nich. Wygląd on na razie tak:

Jeszcze nie wyprany, ani oprawiony, ale nie spieszy mi się zbytnio. Na razie kończę malować pokój najstarszego, obawiam się że do młodszych dojdę znacznie później.

Mimo wszystko okazało się że kotki M. Sherry mnie nie ominą, bo średni synuś zażyczył sobie właśnie takie:)

darmowy hosting obrazków